Kategorie
Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek. Relaks w kuchni Rozwój Zdrowie

Co jest ważne?

Dawniej myślałam, że najważniejsza praca. To było dawno, zanim nie poznałam dobrze życia i nie zrozumiałam, że praca jest tylko po to by zarabiać na życie. Nie ma pracy z „powołania”. Jest po prostu praca. Do każdej można się przyzwyczaić, każdą można polubić. Kwestia tylko tego, żeby trafić na dobrą atmosferę w pracy oraz wstrzelić się w swoje zainteresowania… mniej więcej… przynajmniej ;). To charakter człowieka i motywacja wewnętrzna lub zewnętrzna decydują o tym czy chcemy w danej dziedzinie życia zawodowego pracować czy nie.

Teraz wiem, że najważniejsze są:
– zdrowie,
– własne dzieci,
– relacje z ludźmi, którzy nas budują, motywują, tolerują i rozumieją,
– relaks, odpoczynek,
– brak stresu,
– rozwijanie pasji,
– pomysł na kilka innych rozwiązań niż miejsce, w którym się znajduję. 🙂 czyli WIARA W SIEBIE

Do pracy chodzę po to, by pracować. Wykonać dobrze swoje obowiązki na miarę własnych możliwości. Do pracy nie chodzę po to, by zadowalać innych i spełniać ich oczekiwania wykraczające poza mój zakres obowiązków.

PRAWDZIWE ŻYCIE TOCZY SIĘ POZA ŻYCIEM ZAWODOWYM. WŁAŚNIE Z NIEGO NALEŻY CZERPAĆ RADOŚĆ I SATYSFAKCJĘ.

Chyba, że…
znalazło się rozwiązanie w postaci własnego biznesu, który stał się pasją, wyzwaniem i rozwijaniem swoich możliwości, jednocześnie będąc pracą zawodową. 🙂

Bo jeśli nie… to wracamy do początku 😉

Kategorie
Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek. Relaks w kuchni Rozwój weekend

Rękodzieło

Moje… 🙂

Stroiki wielkanocne.

Świeczki na Boże Narodzenie.

Anioły, gwiazdy i bałwanki na Boże Narodzenie.

Decoupage…

Stroiki na Boże Narodzenie.

Wydzieranki, wyklejanki, kwiaty 3D

Torty.

Kategorie
Dzieci, uczniowie, rodzice, nauczyciele Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek. Profilaktyka zdrowia Relaks w kuchni Zdrowie. Życie RODZICów

Dzieci w kuchni

Czy zajęcia kulinarne z dziećmi i młodzieżą, tudzież z ich rodzicami, mogą stać się sposobem na prowadzenie profilaktyki zdrowotnej społeczeństwa?

dzieci w kuchni
dzieci w kuchni

Proste hasło: „Dzieci w kuchni”, a może nieść ze sobą wiele treści, działań, rozwiązań, działań, profilaktyki, itp. Może by ć przygodą, misją, sposobem na szczęście. Może być podtrzymywaniem więzi społecznych, przyczynić się do poznania nowych ludzi, zacieśniać więzi. Jeśli pójdziemy krok dalej i zaangażujemy także dorosłych w działania kulinarne – to mogą wyjść z tego całkiem fajne rezultaty. 😉

Czy angażowanie dzieci w gotowanie może rozwijać ich inteligencję? Czy wspólne gotowanie rozwija umiejętność planowania, ćwiczy cierpliwość, uczy znoszenia porażki, zachwyca rezultatami? Czy gotowanie z dziećmi rozwija je motorycznie? Czy gotowanie z dziećmi uczy je pojęć matematycznych? Czy wyzwania kulinarne i potrzeba korzystania z przepisów uczy dzieci czytania ze zrozumieniem? Czy uczy logicznego myślenia? Czy poznawanie w kuchni poszczególnych produktów uczy je biologii, chemii, przyrody, fizyki? Czy wspólne przygotowywanie posiłków uczy współpracy? Czy uczy samego siebie, swoich możliwości, ograniczeń? Czy uczy podstaw zdrowego żywienia, które w obecnych czasach jest bardzo ważne? Czy uczy działań profilaktycznych w zakresie zdrowia?

Pożywienie, które spożywamy jest częścią naszych ciał. To, co zjadamy wpływa na funkcjonowanie organizmu. Człowiek jako gatunek istnieje tylko dzięki temu, że od najbardziej swych prymitywnych postaci do dnia dzisiejszego – pije i je. Jedzenie to podstawa życia i egzystencji. Gdyby nie pożywienie setki milionów lat temu – jako gatunek nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Kiedy jest się głodnemu, niedożywionemu, wówczas nie interesujemy się wartościami wyższymi, nie rozmyślamy o dziełach sztuki czy  rozwiązaniu zadania matematycznego, bowiem zwyczajnie jesteśmy głodni. Woda, składniki mineralne, witaminy zawarte w pożywieniu sprawiają, że chce nam się żyć i pokonywać codzienne trudności. Brak wymienionych bogactw… nie zachęca ludzkiego organizmu do działań. W obecnych czasach sztuka kulinarna zaczyna osiągać miano dzieła sztuki. Powstaje mnóstwo książek, programów telewizyjnych czy kanałów w Internecie, pokazujących wspaniałą sztukę gotowania. Poznajemy coraz to nowe warzywa, owoce, których jeszcze kilka lat temu nie widzieliśmy na oczy. Naukowcy piszą artykuły o zdrowotnym, leczniczym czy profilaktycznym działaniu wielu warzyw, owoców, pestek czy ziół. Przyroda potrafi leczyć – co jest fascynujące.

Może powinno się to wykorzystać w kuchni z dziećmi? Uważam, że angażowanie dzieci w gotowanie, krojenie, przygotowywanie sałatek, zup, itp. uczy wielu umiejętności, które można posiąść tylko poprzez działania. Ośmielę się nawet postawić tezę, że wartość zajęć kulinarnych jest tak duża, że powinna znaleźć się w programach nauczania w szkołach jako część zajęć tzw. obowiązkowych. Warto wykorzystać naturalną potrzebę i chęć dzieci do przygotowywania posiłków. Dzieci to kochają!

Mierzymy się z plagą chorób przewlekłych, poważnie obciążających nasz system opieki zdrowotnej. Społeczeństwo mimo wysokiego stanu wiedzy na temat zdrowego żywienia, nadal lekceważy problem. Fabryki jedzenia, oparte na masowej produkcji substancji chemicznych, zwanych pożywieniem mają się dobrze. Dodatki chemiczne w jogurtach, konserwach, mięsie, makaronie, zupach błyskawicznych, i innych gotowych daniach, dosłownie przyprawiają o ból głowy, nerek, wątroby, serca, (i nie tylko). Społeczeństwo w większości przypadków bezkrytycznie podchodzi do sprawy robienia zakupów spożywczych w sklepach. Przekłada się to na masowe choroby przewlekłe, obniża poziom życia jednostek, rodzin, społeczeństwa.

Stoimy przed paradoksem: wiedza kontra wygoda.

Stoimy przed wyborem: zdrowie kontra choroby przewlekłe.

Dzisiejszy stan wiedzy mówi wprost, że większość artykułów spożywczych, które kupujemy w sklepach, przyczynia się do chorób. Gotowe pożywienie w plastikowych opakowaniach to bomba z opóźnionym zapłonem. Argumenty ludzi, że zdrowe jedzenie jest drogie i nie stać ich na nie, nie zawsze przemawiają. Często gotowe jedzenie jest droższe aniżeli produkty, z których można by wykonać danie całościowo. Człowiek nie potrzebuje ilościowo dużo jedzenia, a potrzebuje jakościowo dobre pożywienie – pełne witamin i składników mineralnych, których w gotowcach z białym cukrem i białą mąką – po prostu nie ma.

Stoimy przed przepaścią i powinniśmy wykonać „krok do tyłu”, jeżeli zależy nam na zdrowiu. Dosłownie – cofnijmy się do czasów naszych pradziadków! Nasze geny tkwią daleko w przeszłości, one nie nadążają za przemianami w zakresie żywienia i stylu życia.

Pamiętać także należy, że zdrowie człowieka to nie tylko jedzenie. Zdrowie to stan ducha, to czyste powietrze, to dbanie o przyrodę, o zwierzęta. Zdrowie to życzliwość i pozytywne charaktery ludzkie nas otaczające.

dzieci w kuchni
Kategorie
Dzieci, uczniowie, rodzice, nauczyciele Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek.

Sport wyczynowy…

Faworki w kuchni z dziećmi…

Kategorie
Dzieci, uczniowie, rodzice, nauczyciele Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek. Relaks w kuchni

weekend…

Prowadzę bloga od trzech lat. Od tamtego czasu zamieszczam przepisy, zdjęcia, artykuły. Są to wybrane przepisy, bowiem nie na wszystko mam czas. Ale mimo tych nielicznych – wybranych do zamieszczenia i podzielenia się nimi – zamieściłam już tyle, że sama dziwię się jak to zrobiłam. Oczywiście w archiwach komputera mam zdjęcia i zestawienia sprzed roku, bowiem teraz nie mam czasu nawet zapisywać zestawień w folderach.
Co do samego bloga, to cieszę się kiedy ktoś pisze do mnie na pocztę czy Messengera. Świadczy to o tym, że czyta. Cieszę się, kiedy ktoś pyta o przepisy czy artykuły. Niestety przy dwójce małych dzieci i chęci przekwalifikowania się (co wiąże się ze studiami, kursami i szkoleniami oraz egzaminami) – nie zawsze mam czas na odpowiadanie Wam. Staram się, ale często mi to nie wychodzi.
Dzisiaj zamieściłam na swojej stronie internetowej przepisy na dania rybne oraz kilka przepisów na słodkości – przed świętami.
Za chwilę zasiadam do czytania pozycji książkowych, czasopism i materiałów ze studiów podyplomowych. Do tego słyszę, że moje młodsze dziecko znowu kaszle… Życie.
Ale mimo wszystko miłego dnia Wszystkim i zdrowego życia. 😉

Kategorie
Dzieci, uczniowie, rodzice, nauczyciele Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek. Relaks w kuchni

DietCoach

to zawód przyszłości, poza psychologiem i psychiatrą…

Jak przekonać ludzi, że to co jemy ma wpływ praktycznie na każdą dziedzinę ich życia, zdrowia i samopoczucia? Czy w ogóle przekonywać? A może pracować tylko z tymi, którzy o tym wiedzą i chcą wpływać na swoje życie… Wszak jak mówią: „z niewolnika nie ma pracownika”.
Jak wytłumaczyć komuś, że jeśli ma problem z jelitami – to powinien robić to, to i to… skoro słyszysz, że on nie ma zamiaru zmieniać stylu życia, a już na pewno diety… w duchu sobie myślisz – nie, to nie! W końcu to nie moje cierpienie, tylko twoje! 😉
Czy warto pracować w zakresie zdrowego żywienia z dziećmi i młodzieżą, która demonstracyjnie wyjmuje białe buły z plecaka i ironicznie mówi – że zjada to przez całe życie dzień i w dzień i jeszcze nikt nie umarł? Dzieci z kolei nie jedzą warzyw i owoców, bo nie lubią i nie będą jeść… Nie chodzą na spacery, bo rodzice nie mają czasu… i koniec tematu.
Cóż…
Konsekwencje zdrowotne takiego stylu życia mogą okazać się dramatyczne w skutkach. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak istotne jest zdrowe żywienie, zdrowy styl życia, zdrowa woda, brak stresu. Techniki medytacyjne, joga, tapping, itp. powinny być jednymi z przedmiotów w szkołach by radzić sobie ze stresem. Wiele grup zawodowych także powinno mieć dostęp w zakładach pracy do chwili relaksu i wyciszenia…

Naukowcy już szacują ile ludzi na świecie co roku będzie umierać w konsekwencji złej diety i stylu życia oraz wszechogarniającego stresu. Myślę, że diet coach to jeden z zawodów przyszłości poza psychologiem i psychiatrą.

Przypominam o swoich artykułach odnośnie jelit, stresu, itp. 🙂



Kategorie
Dzieci, uczniowie, rodzice, nauczyciele Edukacja, relaksacja, czas wolny, terapia Poranek.

Z pamiętnika…

„Z pamiętnika polskiego nauczyciela…” to mój pomysł na książkę o zawodzie nauczyciela w Polsce.
Nie byłaby to książka teoretyczna – takich jest masa – pisanych na uczelniach przez naukowców, tzw. znawców tematu, którzy nigdy nie mieli do czynienia z dziećmi/uczniami, ich rodzicami, Ministrami Edukacji, ustawami oświatowymi, dyrektorami, problemami finansowymi, itp.
Wielu nauczycieli, jeśli nie większość z nich, których spotkałam na swojej drodze i których spotykam – mówi, że studia nic nie wniosły w ich życie zawodowe – oprócz papierka (tzw. dyplomu) bez którego nie mogliby podpisać umowy w szkole jako pedagog/nauczyciel. Stąd śmiem twierdzić, że naukowcy na uczelniach, którzy nadają prawo nauczycielom do pracy w szkolnictwie – mało wiedzą o prawdziwej szkole i prawdziwym byciu nauczycielem.

Ten wpis kierowany jest do tych nauczycieli, którzy chcą w formie eseju podzielić się odczuciami bycia nauczycielem w Polsce. W sposób raczej żartobliwy, lecz przedstawiający pracę nauczyciela w polskiej rzeczywistości, można podzielić się swoimi myślami ze społeczeństwem.

Czekam na odzew. Być może powstanie z tego wartościowa podróż przez system edukacji, widziany oczami nauczycieli, który wg wielu – powinien ulec likwidacji… Ale to na inną okazję. 😉

Kategorie
Poranek.

11. Nie oczekuj od bliźniego swego

Jakiś czas temu usłyszałam od swojej szwagierki, że nie mogę wymagać od kogoś spełniania moich oczekiwać. Nie do końca zgadzam się z tym, bowiem „oczekiwania” mogą iść w różnych kierunkach. Przecież nie chodzi o to, że ja życzę sobie, żeby ktoś: ubierał się na zielono, lubił czarną kawę bez cukru, grał w szachy czy ugotował mi obiad z pięciu dań gdy go odwiedzę! Bez jaj!

Mam na myśli inne oczekiwania, bardziej oczywiste, wypływające z przyjętych norm społecznych, narzuconych obowiązków zawodowych, koleżeńskich czy stosunków rodzinnych. Człowiek od setek tysięcy lat jest istotą społeczną, żył w wioskach, ma w genach pewne oczekiwania z pradawnego życia w zwartych społecznościach… Gdyby nie te wioski i oczekiwania – nie przetrwałby do dnia dzisiejszego. 🙂

Czy możemy oczekiwać od kogoś kultury zachowania, przyjętej przez społeczeństwo?

Czy wchodząc do gabinetu dentysty możemy oczekiwać od niego, że usunie lub wyleczy nam ząb? Analogicznie – wchodząc do innych gabinetów?

Czy poddając się zabiegowi ścięcia włosów, mamy prawo oczekiwać, że fryzjerka zrobi to dobrze? Byłam raz przy reklamacji złożonej przez klientkę – nie spodobało się jej to, co fryzjerka zrobiła… 😉 Czy klientka miała prawo czegokolwiek oczekiwać?

Czy zostawiając dziecko z opiekunką, mamy prawo od niej oczekiwać, że dobrze zajmie się naszym dzieckiem?

Czy powierzając komuś dziecko na nocowanie, mamy prawo oczekiwać, że wróci do nas bez traumy?

Czy będąc członkiem rodziny, społeczności, grupy zawodowej, itp. mamy prawo oczekiwać zrozumienia i wsparcia?

Normalną rzeczą jest, że kiedy ja oczekuję, to sama także staram się odwdzięczyć – by żyło się lepiej w danej społeczności, rodzinie, grupie zawodowej. Jeśli niczego nie oczekuję, tym samym dana osoba jest mi obojętna.

11. Nie oczekuj od bliźniego swego…

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie powinnam oczekiwać od kogoś zachowania zgodnego z przyjętymi normami lub z wypracowanymi wcześniej relacjami z tą konkretną osobą! I nie jest ważne w tym momencie czy chodzi o koleżankę, przyjaciółkę czy kogoś z rodziny.

Zwykle jest tak, że nieporozumienia i źle pojęty honor – biorą górę. A potem trudno już jest odkręcić stracone lata obojętności. Działa to w obie strony. Nie twierdzę, żę jestem idealna i święta. Nie jestem. I nie będzie żadnego… „ale”… 😉

Ponad wszelką wątpliwość jedno jest pewne: skoro dana osoba nie czuje czegoś sobą, nie czuje jak powinna zachować się w danej sytuacji, to nie warto zaprzątać nią sobie głowy. Wówczas przynajmniej jest się zdrowszemu.

Jesteśmy dorośli, a często zachowujemy się jak dzieci w piaskownicy, ale, cóż, dlatego… 🙂

… dla własnego zdrowia psychicznego – nie oczekujmy niczego, ale sami też nie wysilajmy się w stosunku do tych osób. 😉 Brzmi okrutnie? Samolubnie? Kontrowersyjnie? Dobrze. Tak ma brzmieć! 😛

Kategorie
Poranek.

2021

Koniec roku skłania do refleksji. Do refleksji odnośnie minionych zdarzeń, planów i ludzi. Z wiekiem przychodzi to dużo łatwiej. Dostrzega się, że to co było – już nie wróci, zaś to co będzie – w swej istocie jest niepewne. W związku z tym mniej poważnie podchodzi się do życia, coraz dobitniej uzmysławiając sobie, że szkoda czasu na drugą stronę medalu, tę słabszą – na „pseudożycie”, „pseudoprzyjaciół”, „pseudorozmowy”, i inne „pseudo”. Ktoś kiedyś powiedział: „Nie bierz życia zbyt poważnie, bo i tak nie wyjdziesz zeń żywym”.

Człowiek to istota stadna. Potrzebuje towarzystwa. Tylko pytanie: Jakiego? Można by o tym napisać grubą książkę. 😉
Zawsze, ale to zawsze będzie się krytykowanym. Będąc częścią mentalności stadnej, samemu też ma się ochotę na krytykowanie kogoś/obgadywanie/ ocenianie… Trzeba wyzwolić się od tego dla własnego dobra.

Trzeba płynąć pod prąd – bo tylko zdrowe ryby płyną pod prąd. 🙂

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że za ludzi nie można gwarantować. Nawet ci, których znasz długie lata, nawet członkowie rodziny potrafią zaszokować, wprawić w zdziwienie, zdezorientować… Mimo tych wzniosłych haseł oraz praktyk typu „znajomość trzeba pielęgnować”, „trzeba umieć dobierać sobie przyjaciół”, „pokaż mi z kim się przyjaźnisz, a powiem ci kim jesteś’, itd., to tak naprawdę w życiu następują zdarzenia, które tak czy inaczej filtrują zaśmiecenie tzw. znajomości i przyjaźni – oczyszczając przestrzeń wokół nas. Tak jak wialnia oddziela zboże od plew… Przesiewaliście kiedykolwiek zboże? Prawdę mówiąc to trzeba się nieźle narobić, żeby oddzielić to zboże od plew… i to nie jest pocieszające w kontekście oczyszczania przestrzeni wokół siebie.

Jednak trzeba być bezkompromisowym. Jeśli to jest moja przestrzeń – to ja nią zarządzam. To jest tak jak z zachowaniem odległości społecznej. Jak się czujesz, kiedy ktoś obcy podchodzi za blisko? Odsuwasz się. Tak przynajmniej postępuje osoba zdrowa na ciele i umyśle. To zarządzanie przestrzenią odnosi się nie tylko do ludzi ale także co do podjętych planów, projektów czy samorozwoju. Intuicja powinna wieść prym. Intuicja, w którą człowiek jako gatunek został dawno wyposażony, zanim zaczął działać mózg (najnowsze badania mówią, że prawdopodobnie przez bakterie jelitowe).

Nie chodzi tu tylko o toksyczne relacje otaczających ludzi bliższych i dalszych, ale także o wygłaszane przez ludzi opinie, oceny, porównania czy sianie fermentu zazdrości i zawiści (i tego typu negatywnych wibracji). Z wiekiem przychodzi coraz łatwiej ignorowanie tego typu zdań na nasz temat. Każda świadoma siebie jednostka wie, że nie ma ideałów, nawet pośród tych wszechwiedzących… Ja nie jestem ideałem, ale ty też nim nie jesteś, więc z łaski swojej zajmij się własnym życiem, dziećmi, pracą i plotkami i zwyczajnie – opuść moje towarzystwo z korzyścią dla świata. To be honest, nikt za tobą/czy tobą/ czy innym jakimś tobą – płakał nie będzie. 😉

Ta obłuda i fałsz, którym często jesteśmy zarzucani w pracy, kiedy nie możemy powiedzieć co naprawdę myślimy, ani sami prawdopodobnie nie słyszymy tej subiektywnej prawdy… może zwalić z nóg. Może, ale nie musi.

Zastanowić się bowiem wypada – czy jest sens abyśmy wciągani w bagno cudzych „problemów ze sobą”, rujnowali własne zdrowie fizyczne… Niby teoretycznie wszyscy to wiedzą, że cudza paranoja nie powinna wywierać na nas wpływu… a jednak w jakimś zakresie wywiera. Przewidzenie i obrona przed tego typu manipulacją – też przychodzi z wiekiem.

Dlatego cieszmy się, że jesteśmy z roku na rok starsi. 😉

Jasne jest, że jako młody człowiek – popełnia się błędy. Zapewne każdy popełnił ich wiele w młodości. Jednak przeszłość nie wróci. Ludzie, z którymi źle obeszliśmy się – też nie wrócą (chociaż kto wie, kto wie… świat jest mały).

Kolejny rok powinien zacząć się jako nowy, świeży i wolny od błędów. 🙂

Wypadałoby żyć tak, aby żyć świadomie. 🙂

Kategorie
Poranek.

Grunt to ziemia…

Czas to pojąć, że wywodzimy się z ziemi, w ziemi spoczniemy i tylko ziemia jest naszym życiem. Stara jestem, to wiem co mówię. 😉

Poniżej zdjęcia moich rodzinnych stron i ziemi moich dziadków, którzy cenili ją ponad wszystko. Ziemi, na której pełłam buraki cukrowe, chowałam się w kukurydzy, kaleczyłam łydki o rżysko, zbierałam ziemniaki, słomę i siano. Ziemia, na której pasałam krowy i rwałam groch… Na której siedziałam w przyczepie pełnej pszenicy i ją jadłam bezpośrednio po skoszeniu (odgarniając liczne robaki). Ziemia, na której zapieprzałam jak dorosły człowiek, bo w tamtych czasach dzieci miały obowiązki i pomagały – dość intensywnie – swoim rodzicielom.

Czy ktoś z Was oglądał film „Przeminęło z wiatrem”? Jest tam fragment, w którym ojciec Scarlett O’Hara mówi: „Ziemia jest jedyną rzeczą w świecie, która jest coś warta, […] bo to jedyna trwała rzecz w świecie! O tym nie zapominaj! To jedyna rzecz, dla której warto pracować, warto walczyć i warto umierać”. (z powieści „Przeminęło z wiatrem”, Margaret Mitchell, na podstawie której powstał film).

Kiedy ja byłam dzieckiem, dokładnie to samo mówił mi mój dziadek. Oddałby wszystko za ziemię. Wg dziadka człowiek zawsze przeżyje i wyżywi rodzinę, jeśli będzie miał ziemię. Jako nastolatka mało mnie to obchodziło czy przekonywało (tak jak Scarlett O’ Harę). Za to teraz rozumiem co dziadek miał na mysli.

Ziemia, grunt – to skarb. W dzisiejszych czasach coraz dobitniej można to poczuć. Pandemia pozbawia ludzi pracy. Swoja własna marchewka, ziemniaki czy inne warzywa naprawdę pomogłyby w życiu. Na zbożu można by wyhodować kury czy kaczki. I tak dalej…

Ponadto dookoła pestycydy, swoje warzywa byłyby ich pozbawione. Człowiek wiedziałby co zjada. Zdrowo wychowywałby dzieci.

Tak wygląda życiowa prawda. Wypowiadają ją zwłaszcza starsi ludzie, którzy przeżyli ciężkie czasy. Okazuje się, że rok 2020 i konsekwencje tego roku nie będą wcale łatwe…

Zobaczcie kiedy była napisana powieść, na podstawie której powstał film? Przed drugą wojną światową. Powieść 1936, film 1939. Jednym słowem dawno temu…