Kategorie
Nowy Rok

Życie toczy się dalej…

No i przetrwaliśmy czas wyczekiwania na święta – od końca listopada do teraz. Od jutra wracamy do normalności, do biegu życia, do pędu. 😉 Odpoczynek był bardzo potrzebny. Wyciszenie się, uspokojenie mózgu, umysłu.
Wielu podjęło postanowienia noworoczne, z nadzieją ich wykonania, zrealizowania, spełnienia SIĘ. Wg badań tylko 8% noworocznych postanowień jest zrealizowanych – reszta – są porzucone z braku motywacji do działania. Zawsze, od wielu, wielu lat zastanawia mnie kwestia świąt – w sensie podejścia ludzi… W pewnym momencie około piątego grudnia świat dla wielu ludzi zatrzymuje się – staje się poczekalnią świąt. Nic innego nie ma miejsca oprócz wyczekiwania na święta. Te i inne sprawy – załatwi się po świętach: recenzje napisze po świętach, dług odda po świętach, spodnie kupi po świętach, odchudzać się będzie po świętach… itd. No i jest już po świętach. Szybciej to nadeszło niż się niejeden spodziewał… 😛


Czas zabrać się do pracy i do realizacji swoich planów i marzeń – by nie zasilać tych ośmiu procent ludzi słabej woli… 😉 Czas posprzątać swoje życie, zweryfikować znajomości, być może zmienić i miejsce klimat zamieszkania. Czas działać. Czas nie stoi w miejscu, co najlepiej widać po rosnących w domu dzieciach. 😉

Ja mam cztery istotne plany działań na rok 2022. Cztery, których teraz jestem świadoma, ale istnieje prawdopodobieństwo, że będzie ich więcej. Wiecie jak to jest, w miarę jedzenia – apetyt rośnie. Oby stało się tak, że owe plany zrealizuję tak jak to widzę w moim umyśle. 😉 Czego wszystkim życzę w tym Nowym Roku 2022.

Kategorie
Poranek.

2021

Koniec roku skłania do refleksji. Do refleksji odnośnie minionych zdarzeń, planów i ludzi. Z wiekiem przychodzi to dużo łatwiej. Dostrzega się, że to co było – już nie wróci, zaś to co będzie – w swej istocie jest niepewne. W związku z tym mniej poważnie podchodzi się do życia, coraz dobitniej uzmysławiając sobie, że szkoda czasu na drugą stronę medalu, tę słabszą – na „pseudożycie”, „pseudoprzyjaciół”, „pseudorozmowy”, i inne „pseudo”. Ktoś kiedyś powiedział: „Nie bierz życia zbyt poważnie, bo i tak nie wyjdziesz zeń żywym”.

Człowiek to istota stadna. Potrzebuje towarzystwa. Tylko pytanie: Jakiego? Można by o tym napisać grubą książkę. 😉
Zawsze, ale to zawsze będzie się krytykowanym. Będąc częścią mentalności stadnej, samemu też ma się ochotę na krytykowanie kogoś/obgadywanie/ ocenianie… Trzeba wyzwolić się od tego dla własnego dobra.

Trzeba płynąć pod prąd – bo tylko zdrowe ryby płyną pod prąd. 🙂

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że za ludzi nie można gwarantować. Nawet ci, których znasz długie lata, nawet członkowie rodziny potrafią zaszokować, wprawić w zdziwienie, zdezorientować… Mimo tych wzniosłych haseł oraz praktyk typu „znajomość trzeba pielęgnować”, „trzeba umieć dobierać sobie przyjaciół”, „pokaż mi z kim się przyjaźnisz, a powiem ci kim jesteś’, itd., to tak naprawdę w życiu następują zdarzenia, które tak czy inaczej filtrują zaśmiecenie tzw. znajomości i przyjaźni – oczyszczając przestrzeń wokół nas. Tak jak wialnia oddziela zboże od plew… Przesiewaliście kiedykolwiek zboże? Prawdę mówiąc to trzeba się nieźle narobić, żeby oddzielić to zboże od plew… i to nie jest pocieszające w kontekście oczyszczania przestrzeni wokół siebie.

Jednak trzeba być bezkompromisowym. Jeśli to jest moja przestrzeń – to ja nią zarządzam. To jest tak jak z zachowaniem odległości społecznej. Jak się czujesz, kiedy ktoś obcy podchodzi za blisko? Odsuwasz się. Tak przynajmniej postępuje osoba zdrowa na ciele i umyśle. To zarządzanie przestrzenią odnosi się nie tylko do ludzi ale także co do podjętych planów, projektów czy samorozwoju. Intuicja powinna wieść prym. Intuicja, w którą człowiek jako gatunek został dawno wyposażony, zanim zaczął działać mózg (najnowsze badania mówią, że prawdopodobnie przez bakterie jelitowe).

Nie chodzi tu tylko o toksyczne relacje otaczających ludzi bliższych i dalszych, ale także o wygłaszane przez ludzi opinie, oceny, porównania czy sianie fermentu zazdrości i zawiści (i tego typu negatywnych wibracji). Z wiekiem przychodzi coraz łatwiej ignorowanie tego typu zdań na nasz temat. Każda świadoma siebie jednostka wie, że nie ma ideałów, nawet pośród tych wszechwiedzących… Ja nie jestem ideałem, ale ty też nim nie jesteś, więc z łaski swojej zajmij się własnym życiem, dziećmi, pracą i plotkami i zwyczajnie – opuść moje towarzystwo z korzyścią dla świata. To be honest, nikt za tobą/czy tobą/ czy innym jakimś tobą – płakał nie będzie. 😉

Ta obłuda i fałsz, którym często jesteśmy zarzucani w pracy, kiedy nie możemy powiedzieć co naprawdę myślimy, ani sami prawdopodobnie nie słyszymy tej subiektywnej prawdy… może zwalić z nóg. Może, ale nie musi.

Zastanowić się bowiem wypada – czy jest sens abyśmy wciągani w bagno cudzych „problemów ze sobą”, rujnowali własne zdrowie fizyczne… Niby teoretycznie wszyscy to wiedzą, że cudza paranoja nie powinna wywierać na nas wpływu… a jednak w jakimś zakresie wywiera. Przewidzenie i obrona przed tego typu manipulacją – też przychodzi z wiekiem.

Dlatego cieszmy się, że jesteśmy z roku na rok starsi. 😉

Jasne jest, że jako młody człowiek – popełnia się błędy. Zapewne każdy popełnił ich wiele w młodości. Jednak przeszłość nie wróci. Ludzie, z którymi źle obeszliśmy się – też nie wrócą (chociaż kto wie, kto wie… świat jest mały).

Kolejny rok powinien zacząć się jako nowy, świeży i wolny od błędów. 🙂

Wypadałoby żyć tak, aby żyć świadomie. 🙂