Kategorie
Poranek.

2021

Koniec roku skłania do refleksji. Do refleksji odnośnie minionych zdarzeń, planów i ludzi. Z wiekiem przychodzi to dużo łatwiej. Dostrzega się, że to co było – już nie wróci, zaś to co będzie – w swej istocie jest niepewne. W związku z tym mniej poważnie podchodzi się do życia, coraz dobitniej uzmysławiając sobie, że szkoda czasu na drugą stronę medalu, tę słabszą – na „pseudożycie”, „pseudoprzyjaciół”, „pseudorozmowy”, i inne „pseudo”. Ktoś kiedyś powiedział: „Nie bierz życia zbyt poważnie, bo i tak nie wyjdziesz zeń żywym”.

Człowiek to istota stadna. Potrzebuje towarzystwa. Tylko pytanie: Jakiego? Można by o tym napisać grubą książkę. 😉
Zawsze, ale to zawsze będzie się krytykowanym. Będąc częścią mentalności stadnej, samemu też ma się ochotę na krytykowanie kogoś/obgadywanie/ ocenianie… Trzeba wyzwolić się od tego dla własnego dobra.

Trzeba płynąć pod prąd – bo tylko zdrowe ryby płyną pod prąd. 🙂

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że za ludzi nie można gwarantować. Nawet ci, których znasz długie lata, nawet członkowie rodziny potrafią zaszokować, wprawić w zdziwienie, zdezorientować… Mimo tych wzniosłych haseł oraz praktyk typu „znajomość trzeba pielęgnować”, „trzeba umieć dobierać sobie przyjaciół”, „pokaż mi z kim się przyjaźnisz, a powiem ci kim jesteś’, itd., to tak naprawdę w życiu następują zdarzenia, które tak czy inaczej filtrują zaśmiecenie tzw. znajomości i przyjaźni – oczyszczając przestrzeń wokół nas. Tak jak wialnia oddziela zboże od plew… Przesiewaliście kiedykolwiek zboże? Prawdę mówiąc to trzeba się nieźle narobić, żeby oddzielić to zboże od plew… i to nie jest pocieszające w kontekście oczyszczania przestrzeni wokół siebie.

Jednak trzeba być bezkompromisowym. Jeśli to jest moja przestrzeń – to ja nią zarządzam. To jest tak jak z zachowaniem odległości społecznej. Jak się czujesz, kiedy ktoś obcy podchodzi za blisko? Odsuwasz się. Tak przynajmniej postępuje osoba zdrowa na ciele i umyśle. To zarządzanie przestrzenią odnosi się nie tylko do ludzi ale także co do podjętych planów, projektów czy samorozwoju. Intuicja powinna wieść prym. Intuicja, w którą człowiek jako gatunek został dawno wyposażony, zanim zaczął działać mózg (najnowsze badania mówią, że prawdopodobnie przez bakterie jelitowe).

Nie chodzi tu tylko o toksyczne relacje otaczających ludzi bliższych i dalszych, ale także o wygłaszane przez ludzi opinie, oceny, porównania czy sianie fermentu zazdrości i zawiści (i tego typu negatywnych wibracji). Z wiekiem przychodzi coraz łatwiej ignorowanie tego typu zdań na nasz temat. Każda świadoma siebie jednostka wie, że nie ma ideałów, nawet pośród tych wszechwiedzących… Ja nie jestem ideałem, ale ty też nim nie jesteś, więc z łaski swojej zajmij się własnym życiem, dziećmi, pracą i plotkami i zwyczajnie – opuść moje towarzystwo z korzyścią dla świata. To be honest, nikt za tobą/czy tobą/ czy innym jakimś tobą – płakał nie będzie. 😉

Ta obłuda i fałsz, którym często jesteśmy zarzucani w pracy, kiedy nie możemy powiedzieć co naprawdę myślimy, ani sami prawdopodobnie nie słyszymy tej subiektywnej prawdy… może zwalić z nóg. Może, ale nie musi.

Zastanowić się bowiem wypada – czy jest sens abyśmy wciągani w bagno cudzych „problemów ze sobą”, rujnowali własne zdrowie fizyczne… Niby teoretycznie wszyscy to wiedzą, że cudza paranoja nie powinna wywierać na nas wpływu… a jednak w jakimś zakresie wywiera. Przewidzenie i obrona przed tego typu manipulacją – też przychodzi z wiekiem.

Dlatego cieszmy się, że jesteśmy z roku na rok starsi. 😉

Jasne jest, że jako młody człowiek – popełnia się błędy. Zapewne każdy popełnił ich wiele w młodości. Jednak przeszłość nie wróci. Ludzie, z którymi źle obeszliśmy się – też nie wrócą (chociaż kto wie, kto wie… świat jest mały).

Kolejny rok powinien zacząć się jako nowy, świeży i wolny od błędów. 🙂

Wypadałoby żyć tak, aby żyć świadomie. 🙂

Kategorie
Zdrowie.

Wstęp do stresu… ;)

Śmiało można powiedzieć, że stres jest chorobą XXI wieku. Czym jest stres i co powoduje? Presja w pracy, nawał obowiązków zawodowych, zobowiązania rodzinne (zwłaszcza przy większej ilości dzieci niż jedno J), problemy finansowe, bezrobocie, zbyt wysokie wymagania w stosunku do samego siebie, hałas, zbyt mała ilość snu… Te czynniki z kolei powodują liczne konflikty z partnerem, nerwowość, agresję, depresję, itd.
Czy zdajemy sobie sprawę, że pod wpływem stresu może nastąpić intensyfikacja stanów takich jak: astma i alergie, łuszczyca i wypryski, migreny, zapalenie stawów czy zapalne choroby jelit?
Temat dotyczący stresu to temat rzeka… Ale kilka rzeczy warto wiedzieć 😉
Stres służy człowiekowi od dawna… Służy – bo jest potrzebny, ale w odpowiednich dawkach.  Pod wpływem sytuacji stresowych niemal z prędkością światła w ludzkim organizmie zachodzi mnóstwo reakcji chemicznych, służących odruchowi „walcz-lub uciekaj”. W czasach prehistorycznych człowiek lub zwierzę po prostu albo walczył z zagrożeniem, albo przed nim uciekał. W czasach obecnym ta reakcja w dosłownym rozumieniu, raczej nie ma racji bytu, stąd organizm nie zawsze sobie radzi z zagrożeniem (sytuacja stresującą) w związku z tym stres jest inicjatorem wielu chorób tzw. cywilizacyjnych. Podczas reakcji na stres wytwarzany jest kortyzol. Jest to podstawowy hormon stresu, bez którego przetrwanie w afrykańskiej sawannie byłoby niemożliwe. Tyle tylko, że od dawna nie żyjemy już w sawannie… a organizm narażony jest na stres… co prawda jest on o innym charakterze, ale to tylko wychodzi nam na gorsze.
Czym różni się stres obecny od tego z czasów sawanny? Reakcja organizmu jest identyczna, ale nie możemy uciec od rachunków, dzieci, pracy, szefa, od ulicznych korków i wrednych koleżanek… jak również nie walczymy z nimi. Prowadzi to do stale podwyższonego poziomu hormonów stresu: kortyzolu i adrenaliny. Jak poznać, że jesteśmy zestresowani do granic wytrzymałości? Stopniowo, niepostrzeżenie wpada się w pułapkę chronicznego stresu. Początkowe objawy to: nieco tłuszczu wokół talii, niższy poziom energii, trudności z koncentracją, słabsza pamięć.  W dalszych etapach możemy zaobserwować u siebie „wieczne” przemęczenie, zaburzenia słuchu lub szumy w uszach, migreny i inne bóle głowy, napięcie mięśni, bezsenność i wysokie ciśnienie. Jeżeli bardzo długo żyjemy w stresie i nie dostarczamy np. magnezu w formie pożywienia lub suplementacji, wtedy mogą pojawić się między innymi: udary, zaburzenia rytmu serca, zawały i urazy. Musimy pamiętać o tym, że magnez zapobiega udarom, chorobom serca i układu krążenia. Jednak nie o sam magnez tu chodzi, bowiem stres obniża przyswajanie także innych mikroelementów i witamin.
Współcześnie stresu doznają nie tylko dorośli, ale także dzieci. Należy mieć na uwadze, że dzieci także są zestresowane w szkole, w domu czy na ulicy… Od nich także wymaga się zbyt wiele. Przeładowane programy szkolne, mnóstwo dodatkowych zajęć, jeżdżenie z miejsca w miejsca, poznawanie ludzi (co wcale  nie musi być takie fascynujące dla dziecka), oprócz tego częsta frustracja rodziców i przeżywanie konfliktów domowych (w związku z zestresowanymi dorosłymi).
Choroby i dolegliwości związane z nadprodukcją kortyzolu (czyli nasza reakcja na stres) to między innymi:
– spowolniona przemiana materii, redukcja tkanki mięśniowej,  otyłość,
– cukrzyca, choroby serca, nowotwory,
– nadciśnienie tętnicze, wysoki poziom trój glicerydów,
– zmniejszona masa kostna, osteoporoza,
– lęki, depresja, zmiana nastroju,
– zaburzenia uczenia się, kłopoty z pamięcią, choroba Alzheimera,
– upośledzona reakcja immunologiczna, częste infekcje,

– choroby autoimmunologiczne,
– wiele innych.

Stres pożera duże ilości mikroelementów i witamin przez co organizm jeszcze bardziej wpada w pułapkę braku ochoty do życia, zmęczenie, apatię, rozgoryczenie – a to pociąga za sobą rozwijanie się nałogów, które nie rozwiązują problemu, a wręcz dokładają nowych. Bo nie dość, że dodatkowo ograniczają przyswajanie witamin czy składników mineralnych, to jeszcze sieją spustoszenie w psychice i narażają jelita na choroby. To wszystko czyni człowieka agresywnym lub apatycznym…
I koło zamyka się. Magnez jest minerałem, który szczególnie narażony jest na utratę podczas stresu. Stosowanie używek typu alkohol czy papierosy (które złudnie rozładowują stres) również wpływa na wypłukiwanie magnezu z organizmu. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy zestresowani, to żyjemy na granicy choroby. Warto mieć to na uwadze i we własnym interesie poczytać sobie w mądrych książkach na ten temat.
Człowiek powinien starać się okiełznać stres, bo raczej sytuacji stresowych nie wyeliminuje się. Służą temu ćwiczenia relaksacyjne, joga, medytacje, często książki traktujące o technikach radzenia sobie ze stresem, itp. Trzeba radzić sobie z tym, by zachować jak najdłużej zdrowie.