
Jakiś czas temu usłyszałam od swojej szwagierki, że nie mogę wymagać od kogoś spełniania moich oczekiwać. Nie do końca zgadzam się z tym, bowiem „oczekiwania” mogą iść w różnych kierunkach. Przecież nie chodzi o to, że ja życzę sobie, żeby ktoś: ubierał się na zielono, lubił czarną kawę bez cukru, grał w szachy czy ugotował mi obiad z pięciu dań gdy go odwiedzę! Bez jaj!
Mam na myśli inne oczekiwania, bardziej oczywiste, wypływające z przyjętych norm społecznych, narzuconych obowiązków zawodowych, koleżeńskich czy stosunków rodzinnych. Człowiek od setek tysięcy lat jest istotą społeczną, żył w wioskach, ma w genach pewne oczekiwania z pradawnego życia w zwartych społecznościach… Gdyby nie te wioski i oczekiwania – nie przetrwałby do dnia dzisiejszego. 🙂
Czy możemy oczekiwać od kogoś kultury zachowania, przyjętej przez społeczeństwo?
Czy wchodząc do gabinetu dentysty możemy oczekiwać od niego, że usunie lub wyleczy nam ząb? Analogicznie – wchodząc do innych gabinetów?
Czy poddając się zabiegowi ścięcia włosów, mamy prawo oczekiwać, że fryzjerka zrobi to dobrze? Byłam raz przy reklamacji złożonej przez klientkę – nie spodobało się jej to, co fryzjerka zrobiła… 😉 Czy klientka miała prawo czegokolwiek oczekiwać?
Czy zostawiając dziecko z opiekunką, mamy prawo od niej oczekiwać, że dobrze zajmie się naszym dzieckiem?
Czy powierzając komuś dziecko na nocowanie, mamy prawo oczekiwać, że wróci do nas bez traumy?
Czy będąc członkiem rodziny, społeczności, grupy zawodowej, itp. mamy prawo oczekiwać zrozumienia i wsparcia?
Normalną rzeczą jest, że kiedy ja oczekuję, to sama także staram się odwdzięczyć – by żyło się lepiej w danej społeczności, rodzinie, grupie zawodowej. Jeśli niczego nie oczekuję, tym samym dana osoba jest mi obojętna.
11. Nie oczekuj od bliźniego swego…
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie powinnam oczekiwać od kogoś zachowania zgodnego z przyjętymi normami lub z wypracowanymi wcześniej relacjami z tą konkretną osobą! I nie jest ważne w tym momencie czy chodzi o koleżankę, przyjaciółkę czy kogoś z rodziny.
Zwykle jest tak, że nieporozumienia i źle pojęty honor – biorą górę. A potem trudno już jest odkręcić stracone lata obojętności. Działa to w obie strony. Nie twierdzę, żę jestem idealna i święta. Nie jestem. I nie będzie żadnego… „ale”… 😉
Ponad wszelką wątpliwość jedno jest pewne: skoro dana osoba nie czuje czegoś sobą, nie czuje jak powinna zachować się w danej sytuacji, to nie warto zaprzątać nią sobie głowy. Wówczas przynajmniej jest się zdrowszemu.
Jesteśmy dorośli, a często zachowujemy się jak dzieci w piaskownicy, ale, cóż, dlatego… 🙂
… dla własnego zdrowia psychicznego – nie oczekujmy niczego, ale sami też nie wysilajmy się w stosunku do tych osób. 😉 Brzmi okrutnie? Samolubnie? Kontrowersyjnie? Dobrze. Tak ma brzmieć! 😛