
Ktoś mnie zapytał, jak to robię, że moje dzieci garną się do czytania. Jak to zrobiłam, że mój syn czytał samodzielnie już w wieku pięciu lat? Nic nie robiłam, ani nie robię. Po prostu sama czytam. W naszym domu jest ogrom książek. Wystają z każdej szczeliny. Czają się w każdym zakamarku. Mamy książki od dziecięcych, poprzez beletrystykę, kucharskie po naukowe… Nie kupię pierścionków, zegarków czy kolejnej pary butów – ale książka musi być… Żal, że teraz nie mam czasu na czytanie tylu pozycji, ilu bym sobie życzyła. Ale to spowodowane jest tym, że czytam książki potrzebne do poszerzania mojej wiedzy… czyli tak czy inaczej po prostu czytam, czytam, czytam… A dzieci mnie obserwują – i też czytają. Moja córka w tej chwili ma prawie trzy lata. Ledwo mówi, ale bierze książkę w rękę i udaje, że czyta. Wymyśla po swojemu historie i bohaterów… i czyta. 😛

Siadamy wieczorami i czytamy. Kładziemy się spać i czytamy. Wstajemy rano i czytamy… Generalnie nic trudnego – jeśli samemu kocha się książki. Jest się po prostu wspaniałym przykładem. To przykład z/w domu.
Jednak jest też inna strona medalu… Szkoła i lektury szkolne… Sięgam pamięcią do beznadziejnych lektur szkolnych, których nienawidziłam. Skutecznie oduczyły mnie czytania obowiązkowych książek… Do tej pory, gdy pomyślę… to mną wzdryga… niestety, wiele z nich jest do tej pory w kanonie lektur ! Dlatego uważam, że aby zachęcić dziecko do czytania – nie należy go zmuszać do książek, które go nie interesują.
Walory czytania są naprawdę liczne. Dlatego warto zachęcać do sięgania po nie.

Czytanie trenuje mózg, tak jak ćwiczenia fizyczne trenują mięśnie. Można wyróżnić kilka powodów dla których warto czytać. Czytanie pobudza działanie wielu obszarów mózgu odpowiedzialnych za: widzenie, język i asocjacje pojęciowe. Obszary te podczas procesu czytania pobudzane są jednocześnie. Czytanie rozwija wyobraźnię i wspomaga koncentrację. Obniża poziom stresu, rozluźnia mięśnie, uspokaja, pomaga zasnąć (jeśli czytamy przed snem). Poprzez czytanie różnych tematycznie książek, pogłębiamy wiedzę o świecie i poszerzamy swoje horyzonty myślowe. Oprócz tego podnosi się iloraz inteligencji (prof. kognitywistyki z University of California w Berkeley Anne E. Cunningham dowodzi, że ludzie regularnie czytający lepiej wypadają w testach na inteligencję, a ich zdolności poznawcze są wysokie do późnej starości). Książki wzbogacają słownictwo, poprawiają pamięć (z racji tego, że podczas czytania trzeba pamiętać kolejność wydarzeń, imiona bohaterów, itd.). Trenują myślenie krytyczne i analityczne. Kształtują umiejętność wyciągania wniosków na podstawie czytanego tekstu. Opóźniają demencję i spowalniają rozwój choroby Alzheimera. Dr. Robert Freidland opublikował w „Proceedings of the National Academy of Sciences” wyniki badań, które dowodzą, że ludzie regularnie czytający są ponad dwukrotnie mniej narażeni na rozwój chorób otępiennych. Książki mogą także pełnić funkcję terapeutyczną (czytanie pomaga miedzy innymi leczyć depresję) oraz rozwijają empatię. A co z dobroczynnym wpływem czytanych książek na dzieci? Każdy kto ma dzieci wie, że czas czytania bajek przez rodziców jest najbardziej wyczekiwanym momentem dnia (oczywiście pod warunkiem, że zaszczepiło się w dziecku ten „rytuał”). Czytanie książek dzieciom przed snem (i nie tylko) również ma wiele walorów. Oprócz wszystkich wymienionych wyżej, dochodzi tu jeszcze utrzymywanie więzi z rodzicem i budowanie pewności siebie.
Trzeba stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że warto czytać. Problemem jest jednak to, że osoby z domów „nieczytających” dużo rzadziej sięgają po książki aniżeli ci, którzy wychowali się lub wychowują w domach „czytających”. No i tu wydaje się być potrzebne promowanie czytelnictwa. Jakoś przecież trzeba zachęcić te 53% nieczytającego społeczeństwa powyżej 15 roku życia oraz zaszczepić chęć do czytania młodszych. Wbrew zaleceniom Ministerstwa i innych mądrych głów, tak naprawdę trudno jest promować czytelnictwo w szkole jeśli lektury są nudne i nie pokrywają się z obecnymi realiami. Do tego dochodzą absurdalne sprawdziany z treści. Uczeń książki traktuje raczej jako przykry obowiązek niż przyjemność.
Jednak miejmy nadzieję, że to się zmieni. 🙂


















