
…tak się wyśpisz…
Takie podsumowanie wychowania – w jednym zdaniu. 🙂
Dzieci naśladują dorosłych. To jest ich droga ku poznaniu świata i zdobyciu kompetencji społecznych/życiowych, nawyków, reakcji, itp. Jeśli dziecko ma dobry przykład w domu, to samo także idzie przez życie z bagażem wszelakich cnót przydatnych w szczęśliwym i udanym codziennym funkcjonowaniu. Natomiast przewlekłe problemy w domu, ciągnące się latami typu: kłótnie, burzliwe rozstania rodziców (połączone z nienawiścią), alkoholizm, nieleczone problemy psychiczne domowników, złe nawyki żywieniowe, itd. w znacznym stopniu upośledzają późniejsze życie dzieci jako dorosłych ludzi. Owe problemy prześladują jednostkę w całej nici żywota. Trudno otrząsnąć się z nich. Przyczyniają się do niskiej samooceny, chorób na tle żywieniowym, depresji, wchodzenia na drogę nie zawsze zgodną z prawem, itp. Oczywiście są wyjątki, kiedy dzieci jako osoby już dorosłe odcinają się od obciążenia emocjonalnego z dzieciństwa, ale one tylko potwierdzają regułę.
W tym tekście chcę skupić się na zwykłym, „uśrednionym” życiu rodzinnym/społecznym i naśladowaniu rodziców przez dzieci. Nie będę tu pisać o poważnych konsekwencjach patologicznego dzieciństwa – może kiedyś przytoczę kilka artykułów w tym temacie napisanych przez psychologów.

A teraz, skupmy się… 😉 🙂
To co mówimy, robimy, jak się zachowujemy – jest bacznie obserwowane przez domową 24-godzinną publikę, zwaną dalej DZIEĆMI. Należy tu pamiętać, że nasze dzieci obserwują nas w domu, w zakładzie pracy (jeśli czasem tam bywają), w sklepie, u lekarza, u znajomych, po prostu WSZĘDZIE!
Jeśli rodzice czytają książki, to dzieci także. Jeśli rodzice robią karierę naukową, są lekarzami, prawnikami, informatykami lub pełnią inne zawody wymagające pracy umysłu – ich dzieci zapewne pójdą w ich ślady.
Dzieci widzą jak odnosimy się do innych osób, czy szanujemy inne narodowości, czy ustąpiliśmy miejsca staruszce… Każdy nasz oddech jest monitorowany i rejestrowany w archiwach podświadomości naszych dzieci.
Zwykle dziewczynki baczniej obserwują matki, zaś chłopcy ojców. Makijaż, styl ubierania, buty…. Majsterkowanie, kable i wiertarki. Jeśli matka robi makijaż – córka też prawdopodobnie będzie robić. Jeśli ojciec wie jak przybić gwóźdź – istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że syn też będzie wiedział co robić w tym zakresie.
Działanie dorosłych w otoczeniu dziecka ma duży wpływ na przyszłość dzieci oraz ich wzajemne relacje. Nie powinno chyba wymagać się szacunku, jeśli samemu nie okazywało się go w stosunku do dzieci. Nie powinno wymagać się systematycznych odwiedzin, jeśli samemu zapominało się o swoich dzieciach, wnuczkach, kuzynach.
Rodzicu! Babciu! Dziadku! Ciociu! Wujku! Dorośli!
„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”!

Warto pamiętać, że relacje z dziećmi buduje się systematycznie. Osobowość dorosłego ma niebagatelny wpływ na pojmowanie świata przez dziecko. Dorosły, który jest otwarty, zadowolony z życia, tolerancyjny, optymistycznie podchodzący do trudności życiowych – te wiedzę i umiejętności przekazuje dziecku. I nie chodzi tu tylko o najbliższą rodzinę, ale także o ciocie, wujków, babcie czy sąsiadki. Dosłownie każda osoba, którą spotykamy na swojej drodze życia – ma na nas wpływ KAŻDA! Warto bowiem pamiętać, że jako gatunek ludzki genetycznie jesteśmy na etapie sprzed kilkunastu tysięcy lat. Nasze geny w istocie działają cały czas tak, jak działały w paleolicie. W związku z tym nasze mózgi potrzebują doświadczenia stada w przekazywaniu wiedzy, nawyków, doświadczeń, itp. po prostu bycia z ludźmi. Dziesięć tysięcy lat temu i jeszcze dużo, dużo wcześniej – całe wioski wychowywały dzieci… a teraz? Prawda jest taka, że obecnie ludzie ze sobą „nie bywają” – co ma wielki wpływ na wychowanie i emocje dzieci. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele.


Można by pisać na ten temat długo i rozwiąźle, przytaczając cytaty z artykułów psychologów… Jednakże, czy to zmieni podejście do relacji – zależy od dorosłych. Czyli OD NAS ! 🙂





