Kategorie
Dzieci, uczniowie, rodzice, nauczyciele

„Trudne emocje u dzieci”

Dziecko jest zbuntowane, bo ma ku temu powody. Zwykle są niezależne od niego.

Dziecko domaga się uwagi – bo ma ku temu powody. Zwykle są one niezależne od niego.

Dziecko jest „trudne” bo ma jakiś problem – zwykle/prawie zawsze niezależny od niego.

Dziecko źle zachowuje się/uczy się, bo coś się zadziało w jego życiu, co sprawia, że sobie nie radzi.

Dziecko jest grzeczne – jeśli potrafi.

Prawda jest taka, że zachowanie dziecka niespełniające ogólnie przyjętych wymogów – irytuje dorosłych. Bo choć sto razy powtarza się, to dziecko dalej nie słucha, dalej robi to samo, dalej źle uczy się, dalej, dalej, dalej… I jest to w pewnym sensie zrozumiałe, bo dorośli w dzisiejszych czasach naprawdę przeładowani są problemami i oczekiwaniami, które muszą spełnić w społeczeństwie. Jednak… życie przemija, to co teraz jest „wstydem”, „problemem”, za dziesięć lat nim nie będzie! I jednocześnie to, co teraz z tym „problemem” zrobimy – za dziesięć lat przyniesie owoce. 😉

Co z tymi problemami z dziećmi?

To tak jak z leczeniem się u lekarzy. Lekarze leczą objawy, a nie przyczyny. Usłyszałam to kiedyś od lekarza pierwszego kontaktu – „my leczymy objawy”. A może warto wejść w głąb problemu i znaleźć przyczyny „złego” zachowania, niemożliwości współgrania z grupą, słabych wyników w nauce, wybuchów agresji?

Jakie są przyczyny niepożądanych zachowań?

A może zwyczajnie rodzice odsuwają od siebie problem? Wypierają problem? Może dziecko ma spełniać ich oczekiwania? Może ma spełniać ich marzenia? Może nie powinno przynosić „wstydu” rodzicom?

Są pewne strategie, które dr Ross W. Greene – objaśnia nam w książce.

Dziecko to też człowiek. Mały, ale człowiek. O ile nie ma jeszcze rozwiniętych wszystkich struktur mózgu i nie może ponosić odpowiedzialności i konsekwencji tak jak dorosły, o tyle należy je traktować jako równego sobie w kontekście emocjonalnym i społecznym. Przecież nie zostawiamy siedmiolatka samego w domu i nie każemy mu ugotować obiadu z trzech dań! To dlaczego wymagamy od niego opanowania swoich buszujących emocji, panowania nad energią ciała oraz przewidywanie konsekwencji zachowań – zwłaszcza tych bazujących na emocjach – trudnych do panowania?

Co innego z nauką, agresywnym zachowaniem, zagrażającym innym ludziom. Tutaj już trzeba na poważnie szukać pomocy u specjalisty.

Jako dorośli – uporządkujmy swoje emocje i życie, potem wyjdźmy z siebie i stańmy obok, obserwujmy siebie na spokojnie. Bądźmy ponad tym wszystkim – a wtedy pomożemy swoim dzieciom nie ponosząc dramatycznych kosztów. Jakich?

Wymaganie od dziecka czegoś, czego nie jest w stanie zrealizować bez naszej pomocy. 🙂 może wyrządzić wiele szkody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *